A pamiętasz ludzi, tamtej jesiennej nocy? Tych,którzy samotnieli z każdym wypalonym papierosem? Ludzi, których żar wypalał się w tym samym tempie,co żar z papierosa. A pamiętasz tamtą kryształową wodę tamtej nocy? To właśnie jej kryształ mnie wołał,wabił-Ciebie nie było. A dostrzegasz podobieństwo między mną,a tamtymi ludźmi? Samotnieje, bez papierosa, bez tej wody mam ochotę rzucić się w dół, woła mnie.
Ciebie nie ma, żyję łudząc się,jakby w kalejdoskopie- wszystko się miesza. Spójrz, wystarczy jedno słowo ,które jak kamyczek trafi w odpowiednie miejsce tafli łez, i roztrzaska całą resztę. Jedno, jedyne słowo a mogłabym zacząć od początku. Ale widzisz-nic nie przynosi ulgi,kiedy nie ma znaczenia co robisz, gdzie robisz,dlaczego robisz. Wkracza do Ciebie dusza, o czarnych oczach i owija się wokół twojego ciała,wszczepia w ciebie swoje chore uczucia,a jej długie, proste włosy zaczynają Cię dusić.Wiesz kim jest,znasz jej imię,a jej szyderczy uśmiech, zmusza Cię do wszystkiego,czego ona zapragnie.
niedziela, 11 grudnia 2011
środa, 7 grudnia 2011
Nie potrzebuję ani pocieszenia, ani tych śmiesznych obietnic. To już nie pierwszy raz,kiedy poczułam przeszywający ból, od łez, które spływają po moim policzku. Chyba za dużo ich u mnie,za dużo razy wspominam o swoich bezmyślnie wypowiedzianych słowach. Nuda nade mną dominuje. Ona, ta,która gdzieś tam z Tobą jest, przez którą tak ciężko przymknąć chociażby na chwilę powieki .Ta ,przez którą to wszystko się spierdoliło,że tak to ładnie ujmę. Zazdrość panowała we mnie, za bardzo chciałam nią być. Jeszcze chwila, a będziemy jedną i tą samą osobą skrytą przed powtarzającym się dniem.
(Dziś nią pachnę, cały czas chodzę z jej uczuciem na sobie. Nie wiedziałam,że zapach może tak uszczęśliwić.)
piątek, 2 grudnia 2011
wtorek, 8 listopada 2011
Jesteś najbardziej zidiociałym idiotę jakiego znam, a raczej znałam chyba. Największym kretynem ,pośród kretynów. Domyślasz się? Z pewnością... Całe życie przewróciło mi się do góry nogami,a ty nawet nie raczyłeś napisać jednego ,pierdolonego "co tam?". Zasadniczo to nic już do mnie nie piszesz, zniknąłeś z mojego życia jak hmmm...kto? Bo nie jak przyjaciel, przyjaciele nie mają w zwyczaju takich zachowań. Oni nie znikają,tak jak ty. A ja tak bardzo chcę Ci się wygadać, tylko Tobie. Wiesz jak to jest nie mieć takiej osoby? Kochanej, bliskiej jak nikt inny,która wie o tobie wszystko,kocha Cię za każdą Twoją wadę, takiej ,która nie znika, która zaakceptuje Twoje jazdy,banie ,zmiany, Twój zjebany charakter.Wiesz ,że byłeś jedyną taką osobą w moim zasranym życiu. Jedną,jedyną która na moje słowa "nie chcę dziś pić" ,odpowiedziała "spoko, to ja też nie piję,nie będziesz sama" ,a nie nazwała mnie słodką idiotką.
Gdy mówiłam o moich planach, najskrytszych marzeniach,głupich jak i pewnie ślepych i bezsensownych ambicjach,których nie jestem w stanie spełnić. No właśnie-dla Ciebie były one ważne tak jak i dla mnie, w żadnym stopniu bezsensowne. Wierzyłeś we mnie, robiłeś wszystko,żeby tylko jakoś pomóc. I gówno z tego jak zawsze wyszło, bo już nikt mi tak nie mówi. Już nikt nie wierzy we mnie ,tak jak ty, każdy jest pierdolonym,zasranym realistą ,który żyje tylko po to aby umrzeć. W głowie ma tylko wygórowane plany na przyszłość, jednak zapomina o tym ,że do zmarnowanej nauką przeszłości już nie wróci,a wszystko ma przed sobą. Powiedziałeś do mnie pare mocnych, bolesnych słów. Zabolało, jednak dało do myślenia. Akceptuje,akceptuje wszystko co w sobie masz,co do mnie powiesz, każdą najstraszniejszą rzecz. Bo ty akceptowałeś, to co ja miałam do powiedzenia. Teraz chciałabym żyć tą zasmarkaną pełnią życia, zacząć coś nowego,bawić się co noc,jak z tobą kiedyś, pamiętasz? Ale nie mam z kim. Tylko z Tobą mogłam iść na 20-kilometrowy spacer ze złotówką w kieszeni,tylko z tobą mogłam wspinać się na drzewa, po czym bać się z nich zejść.Nikt nie może zrozumieć tego,że pomimo tego ,że mam już 16 lat, czuję się jak 9-letnia dziewczynka i chyba nie chce jeszcze dorastać. Nikt nie rozumie,że boje się używek. Nikt nie rozumie,że nie chcę się znów w to wpieprzać, bo mam ku temu swoje pierdolone powody, o których tylko tobie mogłam powiedzieć. Nikt nie akceptuje moich zmian,nikt nie chce zrozumieć mojej odbiegającej od normy rzeczywistości,od której chcę już uciekać. Ale wiesz co? nie mam do ciebie żadnych pretensji. Nawet nie potrafiłabym ich mieć, przecież oboje wiemy,że to wszystko moja wina. To ja się ciebie pozbyłam. I przepraszam, nie wybaczę sobie tego,bo wiem ,że ty nie zrobiłbyś mi tego samego. Chciałeś dalej być,jednak nie narzucałeś się,odsunąłeś się w bok, bo nie chciałeś mi w niczym przeszkadzać. I w końcu to ja znalazłam sobie kogoś,ważniejszego od Ciebie.Zrozumiałeś to,ja także, ale za późno. Wycofałeś się,każdy by tak postąpił,nie? A później zaczęło mi kogoś brakować. Może Ciebie.Żyję tą cholerną pustką, którą tylko Twoja osoba potrafiła wypełnić. Ale już umiem,potrafię, radzę sobie. Może i zrobiłam się trochę zimna, dziwna, z lekka nie pasuję do otaczającego mnie otoczenia. Często płaczę, nie wierzę w żadnego Boga, nie posiadam marzeń. Ale to ma swoje plusy.Przynajmniej wiem,że nie ma szansy by się spełniły. Ale nadal jestem tą samą "rudą, niezdarną dziewczyną o zakrwawionych oczach".Mam nadzieje,że szczęśliwy tam jesteś.Że się nie zmieniłeś,masz nową miłość, dobrego przyjaciela,a mnie ciągle wspominasz. mam nadzieje,że zrobiłeś sobie w końcu normalną fryzurę, i powyciągałeś w końcu te kolczyki, które sama próbowałam Ci zrobić. Mam nadzieje ,że to czytasz ,bo chciałabym,żebyś wiedział co u mnie słychać. Żyję, pomimo tych wszystkich idiotycznych żali,jakie tu napisałam.Nie szukam kontaktu z Tobą, nie chcę zawracać Ci głowy. Nie chcę kolejny raz spierdolić Ci nieświadomie życia.Może kiedyś przypomnisz sobie ten mój adres bloga, przeczytasz to ,a jeśli do tego dojdzie, to wiedz,że DZIĘKUJE. Za wszystko. i przepraszam...
poniedziałek, 24 października 2011
Spadamy prawie jak jesienne liście z drzew, lecimy, zmierzamy na samo dno. I w pewnym momencie powiewa mroźny wiatr, który unosi nas dokładnie jak nadzieja. Wirujemy w powietrzu ze szczęściem w oczach nie zdając sobie sprawy z tego, że prędzej czy później i tak spadniemy na dno. Aż w końcu znikamy, jak gdyby nigdy nic. Pokrywa nas warstwa śniegu, nie żyjemy,nie oddychamy, każdy o nas zapomina.
wtorek, 20 września 2011
Dziś post raczej o charakterze religijnym,więc jeśli ktoś jest naprawdę mocno wierzący, to niech po prosu tego nie czyta.
Wielu ludzi poświęca się ,a nawet umiera w imię Boga. Zastanówmy się, czy warto? Czyż to nie jest absurdalne? Czy wiara w coś,co definitywnie nie istniało nie jest śmieszna? Wiara w Boga jest równa jak i wiara w magię (czary mary hokus pokus). Bo niby jak inaczej nazwiecie stworzenie istoty ludzkiej z prochu,zmartwychwstanie, rozstąpienie się morza czarnego gdy żydzi uciekali przed wojskami faraona ,czy plagi egipskie? Okej, w dawnych czasach ludzie wierzyli w takie bzdury. Czasy się zmieniły,kiedyś ludzie myśleli ,że błyskawica oznacza gniew Boga, a kto dziś tak uważa? nieliczne osoby. Każdy bóg, każda religia jest wymysłem człowieka. Czy to aż tak bardzo skomplikowane? aż tak trudno to zrozumieć? Wiele osób, którym dałam do zrozumienia ,że bóg nie istnieje prosiło mnie o dowody na to. Napiszę,że takim oto dowodem jest brak dowodów na jego istnienie. To teraz ja poproszę o dowód na istnienie krasnali,wróżek itp. W tym momencie mózgu wam zabrakło bo owych dowodów mi nie przedstawicie, więc tych stworzeń nie ma. Oczywiście, przykład ten to była lekka ironia. Chciałam tylko dowieść ,że krasnale ,wróżki , bóg czy inne stworzenia to totalna bzdura. Ciężko mi to pisać,ale tylko inteligentne osoby są w stanie to zrozumieć. Człowiek w Polsce już od urodzenia ma wpajane do głowy,że katolicyzm to jedyna właściwa religia. Jest "zmuszany" do chrztu, komunii, bierzmowania,ślubu czy pogrzebu. Słowo "zmuszany"napisałam w cudzysłowie ,ponieważ w Polsce już tak jest. Człowiek ,który sprzeciwi się sakramentom świętym ,nie wspominając już o braku wiary czy wierze w innego boga ,jest wytykany przez kościół czy rodzinę palcami.
Nazywają go "zabłąkaną owieczką". Aby to skomentować powróćmy do początku wpisu. Wywnioskować z tego można ,że "zabłąkanymi owieczkami" czy osobami "myślącymi inaczej" są katolicy. Powracając do kwestii kościoła to jest to jedna wielka mafia. Ogłupia ludzi bzdurami o bogu a następnie wyciągają haracz. Pewnie większość z was tego nie rozumie, bo pod żadnym pozorem nie wolno źle mówić o wierze,ale przejrzycie w końcu na oczy. Kościół to jeden wielki przekręt. Jestem niemal,że pewna ,że skrywa on tajemnice takie,że po ich ujawnieniu ludziom otworzyły by się oczy.Mam nadzieję, że kiedyś to się stanie,a świat zrozumie,że cała religia to jeden wielki element maszyny do robienia z ludzi idiotów i ściągania od nich pieniędzy.
Wielu ludzi poświęca się ,a nawet umiera w imię Boga. Zastanówmy się, czy warto? Czyż to nie jest absurdalne? Czy wiara w coś,co definitywnie nie istniało nie jest śmieszna? Wiara w Boga jest równa jak i wiara w magię (czary mary hokus pokus). Bo niby jak inaczej nazwiecie stworzenie istoty ludzkiej z prochu,zmartwychwstanie, rozstąpienie się morza czarnego gdy żydzi uciekali przed wojskami faraona ,czy plagi egipskie? Okej, w dawnych czasach ludzie wierzyli w takie bzdury. Czasy się zmieniły,kiedyś ludzie myśleli ,że błyskawica oznacza gniew Boga, a kto dziś tak uważa? nieliczne osoby. Każdy bóg, każda religia jest wymysłem człowieka. Czy to aż tak bardzo skomplikowane? aż tak trudno to zrozumieć? Wiele osób, którym dałam do zrozumienia ,że bóg nie istnieje prosiło mnie o dowody na to. Napiszę,że takim oto dowodem jest brak dowodów na jego istnienie. To teraz ja poproszę o dowód na istnienie krasnali,wróżek itp. W tym momencie mózgu wam zabrakło bo owych dowodów mi nie przedstawicie, więc tych stworzeń nie ma. Oczywiście, przykład ten to była lekka ironia. Chciałam tylko dowieść ,że krasnale ,wróżki , bóg czy inne stworzenia to totalna bzdura. Ciężko mi to pisać,ale tylko inteligentne osoby są w stanie to zrozumieć. Człowiek w Polsce już od urodzenia ma wpajane do głowy,że katolicyzm to jedyna właściwa religia. Jest "zmuszany" do chrztu, komunii, bierzmowania,ślubu czy pogrzebu. Słowo "zmuszany"napisałam w cudzysłowie ,ponieważ w Polsce już tak jest. Człowiek ,który sprzeciwi się sakramentom świętym ,nie wspominając już o braku wiary czy wierze w innego boga ,jest wytykany przez kościół czy rodzinę palcami.
Nazywają go "zabłąkaną owieczką". Aby to skomentować powróćmy do początku wpisu. Wywnioskować z tego można ,że "zabłąkanymi owieczkami" czy osobami "myślącymi inaczej" są katolicy. Powracając do kwestii kościoła to jest to jedna wielka mafia. Ogłupia ludzi bzdurami o bogu a następnie wyciągają haracz. Pewnie większość z was tego nie rozumie, bo pod żadnym pozorem nie wolno źle mówić o wierze,ale przejrzycie w końcu na oczy. Kościół to jeden wielki przekręt. Jestem niemal,że pewna ,że skrywa on tajemnice takie,że po ich ujawnieniu ludziom otworzyły by się oczy.Mam nadzieję, że kiedyś to się stanie,a świat zrozumie,że cała religia to jeden wielki element maszyny do robienia z ludzi idiotów i ściągania od nich pieniędzy.
środa, 14 września 2011
Co to wszystko miało oznaczać? W zaledwie jednej sekundzie wszystko, dosłownie wszystko jest w stanie obrócić się przeciwko mnie, czyż to nie idealne? Mnóstwo słów bez znaczenia, no i po co? Człowiek popełni jeden, jedyny błąd i zostaje wymazany na całe życie, idiota popełni ich o wiele więcej a i tak każdy mu przebacza, bo jest idiotą. Ja się pytam-GDZIE TU JEST SPRAWIEDLIWOŚĆ? Ludzie zrzucili z siebie jak pył resztki uczciwości,godności ,człowieczeństwa a co najważniejsze ,honoru. Wyglądają, zachowują się identycznie jak zwierzęta, które tak zachłannie walczą o miejsce w stadzie. Próbują mianować się królem dżungli, a innych po prostu najzwyczajniejszymi plebsami. Jednakże życie nie daje wygranej od ręki, żeby coś zdobyć, najpierw musisz zawalczyć, jeśli nie zawalczysz-zostaniesz z niczym. A wy co? mieliście nadzieję, że los dał wam taryfę ulgową, myśleliście ,że będzie łatwo? Bo co, bo przyjaciel Wam tak powiedział? "Wszystko się ułoży, płacz jest bez sensu, uśmiechnij się" Czym są te słowa? Tylko zwykłe pierdolenie podobnie jak "nie umiem Ci pomóc, no i nie chce mi się tego robić, więc poopowiadam Ci trochę bzdur, a potem daj mi już spokój i spierdalaj". Czym jest słowo "przyjaciel" , ile znaczy? Powiem Ci, jest niczym. Bo skoro coś do kogoś czujesz, to robisz wszystko, aby owej osobie było dobrze na świecie.Ale on i tak tego nie widzi, tak jak i każdy. Jego zaślepione oczy ukazują tylko masę kretynów ,którzy próbują dopasować się do okoliczności. Przyjaźń to cholernie niewdzięczny stosunek, jaki jest między nami-ludźmi. Z resztą, ta cała "miłość" to jeszcze większy syf. Co jest najgorsze? To,że oddajesz siebie, nie żądając niczego w zamian. Wybaczasz ukochanej osobie wszystko, dosłownie, a gdy ty popełnisz małą porażkę, wszystko zaczyna się sypać, od zaufania po to całe uczucie wyimaginowane przez istoty ludzkie. Moim zdaniem najlepszy człowiek to taki, który nie posiada ani przyjaciół, ani miłości. Wtedy jego rozum myśli w 100% trzeźwo i nie liczy się z jakimkolwiek zdaniem innych, nikomu nie ufa,aby ten go później zawiódł. Kurewsko trudno jest być tzw "samotnikiem:" jak i baardzo dobrym przyjacielem od serca. Dlatego nie polecam tego osobom ,które są zmuszone do wybierania pomiędzy przyjaciółmi. Najlepiej to skupić swoją uwagę na jednej osobie, wspierać ją z całego serca. I czegokolwiek by nie zrobiła, zawsze wybaczyć, nigdy nie osądzać i co najważniejsze nigdy kurwa, nigdy niczego nie wypominać. Teoria moja twierdzi ,że nie można tworzyć grupy najlepszych przyjaciół w kilka osób. To tylko tak dla kumpli, nie przyjaciół. Chyba każdy z Was widział kiedyś na oczy tych pierdolonych skinsów. Jaka jet prawda? Próbujemy wzorować się na tym pierdolonym kurwa chujowstwie , od pierdolonego charakterku gości z telewizji, po wygląd tzw "stylówy amerykańskej". I co? Powiecie ,że taki człowiek jest szczery? Nie, kurwa, naśladuje jakiegoś jebanego pedałka z melodramatu. Nie, to nie zrobi Was zajebistymi, jeśli myśleliście, że tak będzie.To szczerość jest ceniona, pierdolić sympatyczność. Człowiek chce dobrze,a i tak później kończy w gównie. Więc zapamiętaj-niektóre zachowania zachowaj dla odpowiednich osób. To wszystko to tak naprawdę chore pierdolenie o szopenie. Gadka nie warta grosza, bo i tak nic z niej nie wyniesiesz ani nie wywnioskujesz. Każda osoba musi się kiedyś porządnie sparzyć ,aby przekonać się jak to jest. Już nic, życzę wam dalszego szczęśliwego trwania w tym całym syfie zwanym "przyjaźnią" i "miłością". Tylko nie zgubcie prawdziwych Was grając w te chore gierki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
